Pani Beata, 52 lata

Pani Beata – wulkan energii i optymizmu. Spotkałyśmy się po raz pierwszy w 2017 roku w czasie wstępnej kwalifikacji do operacji gastric bypass, która miała być przeprowadzona w Łęcznej. Wyjściowe BMI Pani Beaty wynosiło 38 kg/m2 (167 cm, 106 kg), zawartość tkanki tłuszczowej była wysoka (50 kg, 47 %), choroby współistniejące: cukrzyca typu II, nadciśnienie tętnicze, bezdech senny, bóle stawowe.
Z perspektywy Pani Beaty wyglądało to tak:
„Moja „przygoda” z medycyną bariatryczną zaczęła się tak na serio ponad trzy lata temu, kiedy zaczęło mi przeszkadzać ponad 100 – kilogramowe ciało, które w „pakiecie” oprócz względów estetycznych oraz szybkiego męczenia się, zadyszki i nadmiernego pocenia niosło nadciśnienie tętnicze i cukrzycę II typu.
       A zaczęło się bardzo typowo – gdy zaczął zwalniać w pewnym momencie metabolizm i pojawił się na „plusie” najpierw jeden, potem dwa dodatkowe kilogramy, co – jako osoba zawsze szczupła oraz szybko zrzucająca wagę oraz wysportowana – na początku zwyczajnie zbagatelizowałam. I tak kilogramy przeszły w dziesiątki, a mimo stosowania ciągle nowych diet waga już nie chciała tak szybko spadać. A z rosnącym ciężarem i o sprawność fizyczną było coraz trudniej. Ale dla mnie nie waga, nawet przekroczona granica 100 kg była ostatecznym impulsem, ale właśnie choroby, a zwłaszcza cukrzyca i to, co ona powoduje – uczucie permanentnego zmęczenia i znużenia.
O bariatrii w Łęcznej dowiedziałam się od koleżanki, która była już po zabiegu i postanowiłam spróbować. Przewspaniały Pan Doktor Maciej Pastuszka (świadomie używam wielkich liter) już na pierwszej wizycie dokładnie mi wszystko wyjaśnił, chociaż mało brakowało, a wcale by mnie do takiego leczenia nie zakwalifikował, mimo, że ważyłam już 107 kg! BMI było bowiem jeszcze za niskie i tylko występowanie chorób współistniejących pozwalało mi marzyć o operacji żołądka. Jest to jednak poprzedzone rozpoczęciem diety pod okiem dietetyka, udowodnieniem, że jesteśmy na tyle zmotywowani, aby również od siebie dołożyć wszelkich starań, aby tę wagę utracić wszelkimi sposobami. U mnie waga, a razem z nią poziom cukru we krwi – pod okiem fachowej pomocy Pani dietetyk Natalii Parulskiej zaczęły spadać i był taki moment, że p. Natalia, mój lekarz diabetolog, a nawet trochę i dr Pastuszka zaczęli poddawać w wątpliwość zabieg operacyjny”.
Nasze początki nie należały do najłatwiejszych, zaczęły się wakacje i Pani Beata miała duże trudności z wprowadzeniem zmian w sposobie odżywiania. Było jednak coś, co ratowało sytuację – aktywność fizyczna. Ładna pogoda i podróże sprzyjały długim spacerom, nawet do 10 km/dziennie. I to był ten pierwszy, dobry krok w kierunku zmiany stylu życia!
Po wakacjach zabrałyśmy się do pracy nad wprowadzeniem zmian w jadłospisie. Pani Beata odchudzała się w przeszłości wielokrotnie, zawsze z efektem jo-jo i niekoniecznie w zdrowy sposób. Postawiłyśmy tym razem na racjonalne odżywianie, w międzyczasie przygotowując Panią Beatę do operacji. Po zaledwie kilku tygodniach pierwsze efekty były wyraźnie zauważalne. Pani Beata czuła się bardzo dobrze, miała dużo energii i mniejszy apetyt na słodycze. Poprawiły się też cukry. Jednym słowem, wszystko szło świetnie. Do tego stopnia, że była chwila zawahania odnośnie przeprowadzania operacji. Ostatecznie w lutym 2018 r. operacja się odbyła.

8 miesięcy do czasu operacji

Redukcja 14 kg

   operacja bariatryczna

6 miesięcy po operacji

Redukcja kolejnych 25 kg

2 lata po operacji

Utrzymanie stabilnej masa ciała zmniejszonej o 40 kg

2 lata po operacji – masa ciała 66 kg, BMI 23,6 kg/m2, tkanka tłuszczowa 20 kg (30 %) = 30 kg tkanki tłuszczowej na minusie! Przykład Pani Beaty pokazuje, jak otyłość negatywnie wpływa na nasz metabolizm. Operacja nie tylko wpłynęła na redukcję masy ciała, ale też na ustąpienie chorób wywołanych otyłością.
„Po zabiegu bardzo restrykcyjnie przestrzegałam przyjmowania określonej ilości pokarmów najpierw płynnych, potem stopniowo półstałych i stałych.
Z perspektywy ponad 2,5 lat po operacji odnotowuję ubytek „ siebie” (za czym akurat w tym przypadku nie tęsknię wcale) w wysokości 40 kg, ale co ważniejsze: powrót do normy poziomu cukru oraz ciśnienia. I co tu dużo mówić: po prostu czuję się wspaniale !!! Przestawiłam się na dużą aktywność fizyczną, inne nawyki żywieniowe (chociaż zdarza się czasem drobny grzeszek w tej materii). Pomimo tego, że po roku nie są konieczne wizyty w Łęcznej – staram się co jakiś czas kontrolnie pojawić u Dr Pastuszki. I zawsze będę wdzięczna losowi, że postawił na mojej drodze takie osoby jak Pan Doktor i Pani Natalia, bo moje życie zmieniło się diametralnie i mogę się nim teraz cieszyć zdrowsza, sprawniejsza, szczuplejsza, z lepszym samopoczuciem.”
Beata, 52 lata (24.11 2020)