Pani ANIA, 48 lat

Z Panią Anią kojarzą mi się dwa słowa – dyscyplina i konsekwencja. Emanuje z niej dużo pozytywnej energii.
Pierwsza wizyta:
  • 83 kg, otyłość (wskaźnik masy ciała BMI 31,6)
  • wysoka zawartość tkanki tłuszczowej (w tym wewnątrzbrzusznej), pomimo regularnej aktywności fizycznej
  • nadciśnienie tętnicze leczone farmakologicznie
  • podwyższone stężenie cholesterolu
Zaproponowałam plan żywieniowy z uwzględnieniem stanu zdrowia, trybu dnia i upodobań smakowych Pani Ani.
Efekty po 6 miesiącach:
  • 14 kg tkanki tłuszczowej mniej
  • 64 kg, prawidłowa masa ciała (wskaźnik BMI 24)
  • niższe wartości ciśnienia tętniczego
  • prawidłowe stężenie cholesterolu
  • dobre samopoczucie
  • jędrna skóra
Jak to wyglądało z perspektywy pani Ani? Co ją zmotywowało do działania?
Od zawsze byłam osobą bardzo aktywną fizycznie. Na siłowni i na zajęciach fitness spędzałam co najmniej 2 godziny od 3 do 5 razy w tygodniu. Jednak złe nawyki żywieniowe przyczyniały się do tego, że waga powolnym tempem wzrastała, a moje wyniki badań zaczęły pozostawiać wiele do życzenia. Zaczęłam mieć zbyt wysoki cholesterol i nadciśnienie tętnicze. Od kardiologa usłyszałam „weź się kobieto za siebie”. I to był ten przysłowiowy kopniak.
Pomyślałam, że muszę coś z tym zrobić, że szkoda tyle tego potu wylewanego na siłowni na darmo. I tak trafiłam do profesjonalnego dietetyka. Pani dietetyk po uwzględnieniu moich preferencji co do lubianych i nie lubianych potraw i po zapoznaniu się z wynikami badań ustaliła plan diety. Wzięła także pod uwagę moją aktywność fizyczną i tryb życia.
Wydaje mi się, że najważniejsze było to, że zaczęłam myśleć o tym co jem. Po zakupy wychodzę z listą niezbędnych produktów do przygotowania posiłków. Jednorazowo gotuję po kilka porcji różnych dań z jadłospisu np. leczo, gulasz, kurczak w curry i zamrażam w pudełeczkach. I później przez kilka lub kilkanaście dni nie muszę stać w kuchni, wystarczy dogotować makaron, ryż lub kaszę. Jadłospisy zawierają także kilka posiłków na słodko np. ciasto marchewkowe czy serek z owocami. Dieta jest urozmaicona i smaczna, i przede wszystkim nie odczuwa się głodu. Do tego poznałam kilka nowych nieznanych mi wcześniej smaków.
Efekty diety były widoczne już po kilku tygodniach. Później spadek był mniejszy, ale systematyczny. Po 6 miesiącach osiągnęłam swój cel. „Zmuszona” byłam wymienić cała garderobę. Teraz ubrania kupuję o 3-4 rozmiary mniejsze. A najważniejsze, że wyniki badań są książkowe. Teraz tylko trzymajcie kciuki, żeby tak zostało.